"Słabość, jest siłą w nas..."

Nasza historia


Jesteśmy bliźniaczkami jednojajowymi podobno identycznymi ale przyjaciele rozróżniają nas nawet po głosie urodziłyśmy się 35 lat temu w czasach, kiedy medycyna nie była tak szeroko rozwinięta jak dziś. Na świat przyszłyśmy za wcześnie ( był to zaledwie 6 miesiąc) ważyłyśmy zaledwie tyle ile torebka cukru włożono nas do inkubatora i walczyłyśmy o życie. byłyśmy zdrowe, ale miałyśmy słabą odporność kilka miesięcy spędziłyśmy w szpitalu. Po powrocie do domu zaczęłyśmy rosnąć i prawidłowo się rozwijać dziadkowie przywozili nam odżywki z zagranicy. Rozwijałyśmy się prawidłowo do momentu, gdy w 8 miesiącu po urodzeniu podano nam szczepionkę przeciwko chorobie Heinego- Medina po której nastąpił paraliż ( zachorowałyśmy tą szczepionką). Lekarz popełnił błąd, ponieważ wcześniaków nie powinno się szczepić zwłaszcza z tak niską wagą urodzeniową, ponadto szczepionka była źle przechowywana. Od tego momentu zaczęła się walka z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym, ciągła rehabilitacja walczenie o każdą minimalną poprawę zdrowia. Dużo zawdzięczamy naszym rodzicom Elżbiecie I Grzegorzowi dzięki nim osiągnęłyśmy tak wiele. Dominika zachorowała silniej porusza się na wózku inwalidzkim i trochę o kulach. Ja Dagmara miałam więcej szczęścia zaczęłam chodzić sama w wieku 4 lat po operacji, którą przebyłyśmy w tym samym czasie. Stało się tak pewnie, dlatego bym mogła jej pomagać i wspierać ją. Dzieciństwo miałyśmy szczęśliwe dzieci z osiedla traktowały nas normalnie, bawiły się z nami na kocu i trawie, łzy były widoczne jedynie podczas rehabilitacji siłowego rozciągania lub akupunktury. Starałyśmy się żyć zwyczajnie jak każdy chodziłyśmy na basen, jeździłyśmy konno dodam ze to nasza miłość obie marzymy by kiedyś mieć swojego konia. Od przedszkola do szkoły średniej miałyśmy nauczanie indywidualne, bo w tamtych czasach niestety wszędzie były schody. Na studniówkę poszłyśmy i maturę zdawałyśmy w szkole. Choć było ciężko, ponieważ dwie nauczycielki uznały, że nie poradzimy sobie z maturą i świadectwo ukończenia szkoły średniej będzie dla nas ogromnym osiągnięciem. Nie dałyśmy się i udowodniłyśmy sobie i innym ze się uda. Zdałyśmy maturę i zdecydowałyśmy się na studia najpierw była to pedagogika specjalna w Kolegium Nauczycielskim w Zgierzu-licencjat. Następnie Uzupełniające studia Magisterskie w Wyższej Szkole Humanistyczno-Pedagogicznej w Łowiczu a dwa lata później jeszcze studia Podyplomowe na tej samej Uczelni w Łowiczu w zakresie Pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna. Ukończyłyśmy także kurs wolontariatu. Niestety obydwie nie mamy pracy pomimo tak wysokiego wykształcenia. Utrzymujemy się jedynie z renty socjalnej 600 zł i zasiłku pielęgnacyjnego 153 zł Od lat nie dostajemy dotacji na turnusy rehabilitacyjne, ponieważ brakuje na nie środków. Nad morze wyjeżdżamy prywatnie we dwie często jedząc kanapki. Dominika marzy o aktywnym wózku, który kosztuje aż 11 tysięcy a NFZ daje tylko na zwykły, który kosztuje jedynie 800 zł i ledwo wystarcza jej na 5 lat para butów ortopedycznych kosztuje aż 700 zł i można się o nią starać tylko raz w roku. Rehabilitacji w naszym mieście nie ma, ponieważ wiele lat temu zamknięto bardzo dobry szpital. Lubimy koncerty podróże nie tylko zagraniczne marzymy o wycieczce do okoła Świata. Kolejną pasją jest muzyka, która niemal od dziecka nam towarzyszy brałyśmy udział w Festiwalu Anny Jantar gdzie dostałyśmy wyróżnienie. W Ustroniu Morskim nad morzem, możecie nas spotkać w karaoke gdzie często śpiewamy dla innych z pasji i serca. Bardzo chciałybyśmy nagrać własną płytę, zdajemy sobie sprawę jednak ,że głos wymaga szlifu talent to zbyt mało godzina lekcji śpiewu kosztuje niestety zbyt drogo. Charytatywnie pomagamy w schronisku ,odbieramy tel na zmianę odpisujemy na meile, prowadzimy stronę internetową i zachęcamy do adopcji. W wolnych chwilach słuchamy Radia Zet i bierzemy udział w Hangouts w chwili obecnej mamy obydwoje rodziców, ale zdajemy sobie sprawę, że wiecznie ich z nami nie do tego czasu musimy się usamodzielnić zdobyć mieszkanie, znaleźć prace i założyć rodzinę W tym roku ja, czyli Dagmara zostałam w brutalny sposób okradziona i napadnięta przez kobietę straciłam wszystko, co tamtego wrześniowego popołudnia miałam na sobie kolczyki , łańcuszek i przywieszkę nie byłam w stanie się obronić. Pozostał strach i ból, choć powoli zaczynam oswajać się z myślą ,że Świat jest coraz bardziej brutalny. 

 

 

 

Siostry Andrzejewskie | Strona domowa Dominiki i Dagmary - Nasza historia 
Dominika i Dagmara Andrzejewskie 2013 ®